poniedziałek, 22 lutego 2010
(Nie)wolny czas
Zauważyłam, że ilość pomysłów na obrazy jest odwrotnie proporcjonalna do ilości wolnego czasu. Chciałabym mieć już z głowy egzaminy i zrealizować te pomysły.Pomysły u artystów są dość autonomiczne, jak nowotwory. Rozwijają się same, kosztem zasobów intelektualnych, trudno kontrolować ich wzrost, najlepiej się ich pozbyć chirurgicznie (czyli realizując pomysł).
Zdecydowałam się na studia medyczne również po to, aby z nauki czerpać inspirację. Mam nadzieję, że wolnego czasu na studiach będzie więcej niż teraz!
niedziela, 20 grudnia 2009
Ustawa o parytetach, czyli jak nie powinna działać demokracja
To oznacza dyskryminację w drugą stronę.
Poparłabym może ustawę, która przewiduje, powiedzmy, nie mniej niż 30% kobiet, i nie mniej niż 30% mężczyzn na listach wyborczych. Być może faktycznie niektóre partie nie promują wykwalifikowanych działaczy, tylko dlatego, że są kobietami. Poza tym, to sparaliżowałoby działalność Partii Kobiet- duży plus! :)
Problem dyskryminacji płci jest bardziej złożony, i moim zdaniem nie wynika tylko z szowinizmu mężczyzn. Problem mają przede wszystkim kobiety, które wierzą w to, że naprawdę są gorsze.
Widzę to, jako uczennica klasy informatycznej*. Koleżanki, które mają dobre oceny z fizyki i matematyki, nie potrafiły przemóc się i napisać prostego programu.
Ja, jako osoba naprawdę lubiąca programowanie, spotkałam się ze strony niektórych facetów z niemiłymi komentarzami. "Kobieta informatyk, jak świnka morska. Ani świnka, ani morska" "Nie oszukuj się, jesteś kobietą."
Parytety nie rozwiążą problemu. Konieczna jest zmiana mentalności społeczeństwa.
*moje obserwacje mogą nie być reprezentatywne dla społeczeństwa. Czytałam jednak o badaniach socjologicznych, z których wynika, że mentalność społeczeństwa wpływa na kwalifikacje kobiet. Badania prowadzono m.in. w krajach muzułmańskich i europejskich. W krajach skandynawskich wyniki kobiet były takie same lub wyższe od wyników mężczyzn.
piątek, 11 grudnia 2009
Mniejszość a demokracja
"Demokracja jest pojęciem bardziej złożonym, niż tylko sama realizacja woli aktualnej większości. (…) Priorytet interesów większości wcale nie musi oznaczać ignorowania preferencji mniejszości.” A. Preisner
Niektórzy pojmują demokrację jako wyłącznie „rządy większości”. Jest to tzw. demokracja proceduralna; jako ustrój skompromitowana. Niejaki A. Hitler do władzy dostał się legalnie, na drodze demokratycznych wyborów, po czym obalił demokrację i wcielił w życie plan eksterminacji mniejszości (tego przecież chciała większość).
Obecnie systemy demokratyczne wyposażone są w mechanizmy, które bronią ją przed tyranią większości. Praw człowieka nie poddaje się głosowaniu.
Jak to się ma do symboli religijnych na ścianach szkoły publicznej? Trudno określić, która strona debaty ma większość po swojej stronie; w sondażach internetowych głosy rozkładają się mniej więcej 50:50. Nie ma to jednak znaczenia. Szkoła publiczna jest miejscem, w którym każdy obywatel powinien czuć się akceptowany. Obywatele powinni być jednoczeni pod wspólnymi dla siebie symbolami, np. flagą i godłem. Miejsce dla symboli religijnych jest w bardzo szeroko rozumianej przestrzeni prywatnej. Na szyi, w jego domu czy nawet ogrodzie albo na masce jego samochodu.
Drodzy obrońcy krzyża! Nikt wam niczego nie zabiera.
Uważam, że możliwość swobodnego wyrażania różnych poglądów* na równych prawach, przy bezstronności państwa i jego instytucji, to jedna z podstaw społeczeństwa otwartego i demokratycznego.
czwartek, 10 grudnia 2009
O społeczeństwie obywatelskim słów kilka
Inicjatywa obywatelska została potraktowana jako coś nadzwyczajnego. Dowiedziałam się dzisiaj od wykładowcy filozofii, że wszyscy jego studenci podzielają nasze stanowisko. I co z tego? Ci studenci nie podejmują żadnych działań. Skąd w naszym społeczeństwie taka bierność? Po co walczono o demokrację, skoro mało kto z niej teraz korzysta?
Składanie podań, petycji, obywatelskich projektów ustaw, działanie w organizacjach pozarządowych itd. jest prawem każdego obywatela. Powinniśmy z tego prawa korzystać, zamiast narzekać na rzeczywistość.